Bycie psychologiem naraża człowieka na częste uczucie zażenowania, szczególnie w sytuacjach oglądania w mediach innych psychologów. Psycholog medialny to najczęściej specjalista z kosmosu. Opatrzony odpowiednim tytułem, niestety zdarza się, że profesorskim – dzieli się z odbiorcami swoimi fantazjami. Jednoznacznie jednak stwierdza, że fantazje to nie są, na dowód czego podaje swój tytuł zawodowy/naukowy. To tak zwany dowód z autorytetu, czyli sytuacja, w której ktoś nie ma dowodu, wobec czego powołuje się sam na siebie („bo jestem doświadczonym psychologiem”) lub na inną osobę, która jest znana i nie jest obecna, wobec czego nie może argumentowi zaprzeczyć. My absolwenci psychologii patrzymy na to z niedowierzaniem, wsłuchujemy się te pseudoeksperckie słowa, zaczynamy się za takiego eksperta wstydzić, a nasze twarze czerwienieją.

Fremdschaemen ze strony Badische ZeitungAustriacy wymyślili jakiś czas temu nawet słowo, które doskonale oddaje poczucie zażenowania towarzyszące oglądaniu  innej osoby, która sama nie dostrzega niezręczności swojego zachowania. Uczucie to znane jest jako fremdschämen (fremd – obcy, sich schämen – wstydzić się), co oznacza w wolnym tłumaczeniu wstydzenie się za innych. Pracownicy Uniwersytetu w Graz nadali temu wyrażeniu tytuł słowa roku 2010. Badania przeprowadzone przez psychologów z Uniwersytetu w Marburgu Sören Krach i Friedera Paulusa wskazują, że odpowiedzialne za wzbudzenie uczucia zażenowania inną osobą ośrodki mózgowe obejmują obszary tożsame z tymi, które ulegają aktywacji w czasie oglądania osoby doświadczającej bólu fizycznego. Uczucie to występuje, jeżeli obserwator choć w niewielkim stopniu identyfikuje się z aktorem, jak np. psycholodzy wypowiadający się w kwestiach zawodowych.

Na spolszczenie tego określenia z wielkim zaangażowaniem pracują eksperci od psychiki ludzkiej. Jeszcze jakiś czas temu łudziłam się, że zostali oni nieświadomie wplątani w machinę medialną, że są tak zapracowani, że nie wiedzą, kto i kiedy powołuje się na ich słowa, których w rzeczywistości nie wypowiedzieli. Tak dobre starałam się mieć o nich zdanie. W szczególności jednego eksperta miałam na myśli. Dzisiaj Gazeta Wyborcza rozwiała moje złudzenia. Artykuł znajduje się tutaj. Dalszy komentarz jest zbędny, niech każdy sam oceni. Dodam jeszcze tylko jedno od siebie – na Uniwersytecie Jagiellońskim są dwa Instytuty Psychologii – ja kończyłam ten, w którym ekspert nie pracuje.

Edit: następnego dnia po opublikowaniu niniejszego wpisu okazał się kolejny artykuł, tym razem ze strony osób, dla których ważne jest poszanowanie godności ludzkiej: dostępny tutaj. Moim zdaniem i tak milczenie środowiska psychologów w kwestii innych psychologów, łamiących elementarne zasady etyki na potrzeby mediów, trwało zbyt długo,  dobrze, że w końcu je przerwano.

(Obrazek pięknego misia zacytowałam – tak obrazy też się cytuje – z Badische Zeitung. Dostępny tam artykuł warto przeczytać)