Wiedza potoczna oraz popularne zapatrywania społeczne wskazują na to, że prawo należy do najtrudniejszych kierunków studiów. Oczywiście pogląd taki został ukształtowany w przeszłości, kiedy w Polsce nie panowała jeszcze elastyczna polityka edukacyjna, zgodnie z którą każdy może studiować wszystko, bez względu na własne potrzeby i możliwości. Wtajemniczeni wiedzą, że są takie uczelnie, które wciąż troszczą się o jakość oferowanego wykształcenia, jak i takie, które troszczą się jedynie o to, by znaleźć sporą grupę nabywców produktów marki „studia wyższe”. Ze względu na wypracowany w przeszłości prestiż studiów prawniczych na uczelnie przybywają tysiące chętnych, by zgłębiać tajniki tej dyscypliny naukowej. Nie ograniczają ich bowiem zdolności poznawcze, skoro przyjęcie na studia gwarantuje odpowiednia wpłata pieniężna. Oczywiście nie uchybia to istnieniu niezwykle zdolnych kandydatów, którzy bez problemów studiują na najbardziej „prestiżowych” wydziałach, a następnie wyróżniają się w środowisku zawodowym kompetencjami i wiedzą. Wbrew pozorom nie zamierzam zajmować się poziomem nauczania na uczelniach wyższych, ale zupełnie innym tematem. Mianowicie, czy wciąż panujące przekonanie, że prawnicy są „bystrzy”, a nawet bystrzejsi od osób wykonujących inne zawody, ma rację bytu? Pomimo tego, że często bywam uszczypliwa względem prawników, odpowiem na to pytanie twierdząco.

Studiowanie prawa to bowiem spora gimnastyka intelektualna. Od prawnika wymaga się zdolności logicznego rozumowania, umiejętności zarówno syntetycznego, jak i analitycznego myślenia. Prawnik musi widzieć powiązania między faktami i normami, abstrahować zasady łączące zbiory sytuacji i przepisów, z którymi wiąże się ich stosowanie, w celu zastosowania ich do nowych przypadków. Ponadto musi umieć precyzyjnie wyrażać swoje spostrzeżenia, częstokroć w formach językowo trudnych i złożonych. Te wszystkie umiejętności immanentnie związane są z konstruktem inteligencji, który powstał i jest stosowany po to, by opisać różnice występujące między ludźmi, u których zdolności te występują w wysokim lub niskim stopniu.

brainZgodnie z akademicką definicją, inteligencja to zdolność przystosowania się do okoliczności dzięki dostrzeganiu abstrakcyjnych relacji, korzystaniu z uprzednich doświadczeń i skutecznej kontroli nad własnymi procesami poznawczymi (def. za E. Nęcką). Z inteligencją wiążą się, mówiąc w uproszczeniu, zdolność utrzymywania uwagi i przełączania jej między różnymi zadaniami, sprawność pamięci roboczej oraz umiejętność stosowania odpowiednich strategii oraz kontroli poznawczej. Wszystkie te umiejętności niezbędne są w procesie wykładni prawa, ustalania stanów faktycznych i stosowania do nich norm prawnych, a także podczas prowadzenia argumentacji prawniczej. Prawnicy zatem muszą być inteligentni. Pozostaje jedynie pytanie, czy umiejętności takie można nabyć podczas studiów, czy też inteligencja jest raz dana i pozostaje właściwie na niezmiennym poziomie w dorosłym życiu.

Z pewnością ludzie różnią się poziomem inteligencji od urodzenia, jest ona bowiem w dużej mierze uwarunkowana genetycznie. Mądrzy rodzice mają zazwyczaj zdolniejsze dzieci, przy czym niekoniecznie ma miejsce odwrotna zależność. W dzieciństwie i adolescencji kształtują się połączenia neuronalne, które odpowiadają za przebieg procesów myślowych. Gimnastyka umysłowa może je rozwinąć, podczas gdy zaniedbania środowiskowe i edukacyjne mogą spowodować degradację niektórych obszarów mózgowych. Wiele osób uważa, iż inteligencja jest pewną stałą zdolnością, której nie można wytrenować. Tymczasem okazuje się, że ćwiczenie umiejętności poznawczych prowadzi do rozwoju nowych połączeń nerwowych, które z kolei odpowiadają za „gibkość umysłu”.

Badania przeprowadzone na University of California,  Berkley pod przewodnictwem Allyson Mackey wskazały, iż już samo przygotowanie do egzaminów wstępnych na studia prawnicze może prowadzić do zmian w mikrostrukturze białej materii mózgu, które sprawią, że dana osoba będzie inteligentniejsza. By studiować prawo w Stanach Zjednoczonych, trzeba najpierw skończyć inny kierunek studiów, a następnie zdać egzamin LSAT. Kandydaci mają zatem możliwość przygotowania się do tego egzaminu, rozwiązując typowe zadania. Sprawdzają one umiejętność logicznego rozumowania, a trening w ich rozwiązywaniu może przyczynić się do rozwoju tej umiejętności i mieć wpływ na wzrost Ilorazu Inteligencji. Tak przynajmniej twierdzą autorzy badań. Przebadali oni bowiem 24 studentów i absolwentów, którzy poświęcili 100 godzin na rozwiązywaniu testów LSAT celem przygotowania do egzaminu w ciągu trzech miesięcy poprzedzających badanie oraz 24 osoby, które również chciały rozpocząć studia prawnicze, jednak nie trenowały umiejętności rozwiązywania LSAT. Zauważyli, że osoby, które przygotowywały się do testów, cechowały się zmianami w mikrostrukturze białej substancji w zakresie płatów czołowych oraz między płatami ciemieniowymi i czołowymi obu półkul mózgu, które to związane są myśleniem i rozumowaniem. Raport z omawianych badań wraz z dokładnym opisem i wyjaśnieniem zmian strukturalnych dostępny jest tutaj.

Wyniki te zbieżne są z doświadczeniem życiowym, zgodnie z którym trening czyni mistrza. Oznacza to, że połączenia nerwowe odpowiedzialne za myślenie nie są ukształtowane raz na zawsze i pozostają plastyczne w późniejszym okresie życia. Dla prawnika oznacza to, że wysiłek poświęcony w zgłębianie tajników prawa, powoduje trwałe zmiany w ich mózgach, które z kolei podnoszą jakość ich procesów poznawczych i wpływają przez to na zwiększenie inteligencji. Jako że studia prawnicze trwają w Polsce 5 lat i wiążą się z intensywnym treningiem szeroko pojętej umiejętności rozumowania, umysły wykształconych prawników wzbogacają się i czynią ich coraz „bystrzejszymi” ludźmi. Łatwo można to zaobserwować w rozmowie z absolwentami innych kierunków, którzy często nie mogą nadziwić się, że ich koledzy prawnicy rozumieją zdania wielokrotnie złożone, pełne zaprzeczeń i abstrakcyjnych pojęć. I w dodatku sami prawnicy nie rozumieją, co inni widzą w takich zdaniach trudnego. Może to też być przyczyną trudnej komunikacji z niektórymi prawnikami, którzy nie potrafią zejść na ziemię i dostosować procesu tłumaczenia zawiłości prawnych do poziomu rozmówcy – laika.

Edit: jedna z moich znajomych zasadnie wytknęła mi, iż na podstawie omawianych badań nie można twierdzić, iż prawnicy są bystrzejsi od osób wykonujących inne zawody. Oczywiście ma absolutną rację, taki sobie zrobiłam prawniczy dzień dziecka :). Prawnicy po ukończeniu studiów stają się inteligentniejsi niż przed studiami – taki wniosek wydaje się zasadny.