Bystry umysł prawnika

Wiedza potoczna oraz popularne zapatrywania społeczne wskazują na to, że prawo należy do najtrudniejszych kierunków studiów. Oczywiście pogląd taki został ukształtowany w przeszłości, kiedy w Polsce nie panowała jeszcze elastyczna polityka edukacyjna, zgodnie z którą każdy może studiować wszystko, bez względu na własne potrzeby i możliwości. Wtajemniczeni wiedzą, że są takie uczelnie, które wciąż troszczą się o jakość oferowanego wykształcenia, jak i takie, które troszczą się jedynie o to, by znaleźć sporą grupę nabywców produktów marki „studia wyższe”. Ze względu na wypracowany w przeszłości prestiż studiów prawniczych na uczelnie przybywają tysiące chętnych, by zgłębiać tajniki tej dyscypliny naukowej. Nie ograniczają ich bowiem zdolności poznawcze, skoro przyjęcie na studia gwarantuje odpowiednia wpłata pieniężna. Oczywiście nie uchybia to istnieniu niezwykle zdolnych kandydatów, którzy bez problemów studiują na najbardziej „prestiżowych” wydziałach, a następnie wyróżniają się w środowisku zawodowym kompetencjami i wiedzą. Wbrew pozorom nie zamierzam zajmować się poziomem nauczania na uczelniach wyższych, ale zupełnie innym tematem. Mianowicie, czy wciąż panujące przekonanie, że prawnicy są „bystrzy”, a nawet bystrzejsi od osób wykonujących inne zawody, ma rację bytu? Pomimo tego, że często bywam uszczypliwa względem prawników, odpowiem na to pytanie twierdząco.

Studiowanie prawa to bowiem spora gimnastyka intelektualna. Od prawnika wymaga się zdolności logicznego rozumowania, umiejętności zarówno syntetycznego, jak i analitycznego myślenia. Prawnik musi widzieć powiązania między faktami i normami, abstrahować zasady łączące zbiory sytuacji i przepisów, z którymi wiąże się ich stosowanie, w celu zastosowania ich do nowych przypadków. Ponadto musi umieć precyzyjnie wyrażać swoje spostrzeżenia, częstokroć w formach językowo trudnych i złożonych. Te wszystkie umiejętności immanentnie związane są z konstruktem inteligencji, który powstał i jest stosowany po to, by opisać różnice występujące między ludźmi, u których zdolności te występują w wysokim lub niskim stopniu.

brainZgodnie z akademicką definicją, inteligencja to zdolność przystosowania się do okoliczności dzięki dostrzeganiu abstrakcyjnych relacji, korzystaniu z uprzednich doświadczeń i skutecznej kontroli nad własnymi procesami poznawczymi (def. za E. Nęcką). Z inteligencją wiążą się, mówiąc w uproszczeniu, zdolność utrzymywania uwagi i przełączania jej między różnymi zadaniami, sprawność pamięci roboczej oraz umiejętność stosowania odpowiednich strategii oraz kontroli poznawczej. Wszystkie te umiejętności niezbędne są w procesie wykładni prawa, ustalania stanów faktycznych i stosowania do nich norm prawnych, a także podczas prowadzenia argumentacji prawniczej. Prawnicy zatem muszą być inteligentni. Pozostaje jedynie pytanie, czy umiejętności takie można nabyć podczas studiów, czy też inteligencja jest raz dana i pozostaje właściwie na niezmiennym poziomie w dorosłym życiu.

Z pewnością ludzie różnią się poziomem inteligencji od urodzenia, jest ona bowiem w dużej mierze uwarunkowana genetycznie. Mądrzy rodzice mają zazwyczaj zdolniejsze dzieci, przy czym niekoniecznie ma miejsce odwrotna zależność. W dzieciństwie i adolescencji kształtują się połączenia neuronalne, które odpowiadają za przebieg procesów myślowych. Gimnastyka umysłowa może je rozwinąć, podczas gdy zaniedbania środowiskowe i edukacyjne mogą spowodować degradację niektórych obszarów mózgowych. Wiele osób uważa, iż inteligencja jest pewną stałą zdolnością, której nie można wytrenować. Tymczasem okazuje się, że ćwiczenie umiejętności poznawczych prowadzi do rozwoju nowych połączeń nerwowych, które z kolei odpowiadają za „gibkość umysłu”.

Badania przeprowadzone na University of California,  Berkley pod przewodnictwem Allyson Mackey wskazały, iż już samo przygotowanie do egzaminów wstępnych na studia prawnicze może prowadzić do zmian w mikrostrukturze białej materii mózgu, które sprawią, że dana osoba będzie inteligentniejsza. By studiować prawo w Stanach Zjednoczonych, trzeba najpierw skończyć inny kierunek studiów, a następnie zdać egzamin LSAT. Kandydaci mają zatem możliwość przygotowania się do tego egzaminu, rozwiązując typowe zadania. Sprawdzają one umiejętność logicznego rozumowania, a trening w ich rozwiązywaniu może przyczynić się do rozwoju tej umiejętności i mieć wpływ na wzrost Ilorazu Inteligencji. Tak przynajmniej twierdzą autorzy badań. Przebadali oni bowiem 24 studentów i absolwentów, którzy poświęcili 100 godzin na rozwiązywaniu testów LSAT celem przygotowania do egzaminu w ciągu trzech miesięcy poprzedzających badanie oraz 24 osoby, które również chciały rozpocząć studia prawnicze, jednak nie trenowały umiejętności rozwiązywania LSAT. Zauważyli, że osoby, które przygotowywały się do testów, cechowały się zmianami w mikrostrukturze białej substancji w zakresie płatów czołowych oraz między płatami ciemieniowymi i czołowymi obu półkul mózgu, które to związane są myśleniem i rozumowaniem. Raport z omawianych badań wraz z dokładnym opisem i wyjaśnieniem zmian strukturalnych dostępny jest tutaj.

Wyniki te zbieżne są z doświadczeniem życiowym, zgodnie z którym trening czyni mistrza. Oznacza to, że połączenia nerwowe odpowiedzialne za myślenie nie są ukształtowane raz na zawsze i pozostają plastyczne w późniejszym okresie życia. Dla prawnika oznacza to, że wysiłek poświęcony w zgłębianie tajników prawa, powoduje trwałe zmiany w ich mózgach, które z kolei podnoszą jakość ich procesów poznawczych i wpływają przez to na zwiększenie inteligencji. Jako że studia prawnicze trwają w Polsce 5 lat i wiążą się z intensywnym treningiem szeroko pojętej umiejętności rozumowania, umysły wykształconych prawników wzbogacają się i czynią ich coraz „bystrzejszymi” ludźmi. Łatwo można to zaobserwować w rozmowie z absolwentami innych kierunków, którzy często nie mogą nadziwić się, że ich koledzy prawnicy rozumieją zdania wielokrotnie złożone, pełne zaprzeczeń i abstrakcyjnych pojęć. I w dodatku sami prawnicy nie rozumieją, co inni widzą w takich zdaniach trudnego. Może to też być przyczyną trudnej komunikacji z niektórymi prawnikami, którzy nie potrafią zejść na ziemię i dostosować procesu tłumaczenia zawiłości prawnych do poziomu rozmówcy – laika.

Edit: jedna z moich znajomych zasadnie wytknęła mi, iż na podstawie omawianych badań nie można twierdzić, iż prawnicy są bystrzejsi od osób wykonujących inne zawody. Oczywiście ma absolutną rację, taki sobie zrobiłam prawniczy dzień dziecka :). Prawnicy po ukończeniu studiów stają się inteligentniejsi niż przed studiami – taki wniosek wydaje się zasadny.

Jestem absolwentką psychologii i prawa, doktorantką na Wydziale Prawa i Administracji UJ oraz czynnym zawodowo adwokatem. Od czasów studiów mieszkam w Krakowie. Popularyzuję wiedzę na temat zastosowania psychologii w praktyce prawniczej.

  • Witaj 🙂 Oj, oj! Wiem coś o tym, bo…także studiowałam prawo (na UW był wybór, ja poszłam w kierunku tzw. prawa sądowego). Panie na wysokościach!!! Najstraszniejszy koszmar to logika. Dla mnie czystej wody humanistki to była męka. Muszę się przyznać, że do zaliczenia logiki podchodziłam 7 razy (sic!). Pan doktor patrzył na mnie z litością zmieszaną z obrzydzeniem i wreszcie zapytał: „to co w końcu pani umie?” Wydukałam to, co wykułam na „blachę” – zaliczył, ufff! Prawnik MUSI umieć myśleć logicznie, tu innego wyjścia nie ma. MUSI umieć wnioskować. Oj, proszę wybaczyć moje gadulstwo, ale miło spotkać kogoś „spokrewnionego”, chociażby to były tylko studia prawnicze. Serdeczności 🙂

    • Witam osobę z branży :). Jak miło powspominać :). Nie rozumiem do końca czym jest „prawo sądowe”, a chociaż samą siebie postrzegam jako humanistkę, to humanizm ten definiuję jako zainteresowanie człowiekiem, a nie bunt przeciwko wnioskowaniom logicznym. Moim zdaniem logika powinna być przedmiotem obowiązkowym co najmniej przez 2 lata studiów, dzięki czemu humaniści będą dobrze sobie radzić ze stresem :D. Pozdrawiam

      • Już spieszę wyjaśnić. Tzw. prawo sądowe to inny kierunek niż prawo administracyjne. Inne obowiązywały przedmioty. Oczywiście, że humanizm to w założeniu zainteresowanie człowiekiem. Ja bardzo uprościłam tzn. „czysta humanistka” to osoba (ja), która doskonale dawała sobie radę z przedmiotami „humanistycznymi” (historia, j. polski) ot, zwykła szkoła. Myślenie logiczne wg mnie to myślenie ścisłe na podłożu matematyki i tu już muszę opuścić gardę. Do dziś matematyka, fizyka to dla mnie czysta abstrakcja. Wprawdzie wiem kto to Archimedes, Newton już mniej mi znana postać, a
        ich prawa? Opuszczę wstydliwie zasłonę milczenia na te sprawy. Obecnie piszę książkę na zamówienie ŻIH. Tu potrzebna jest zdolność poskładania w całość wydarzeń interpretowanych różnie przez różnych historyków. Przekłamań niestety jest mnóstwo i to ciężkiego kalibru. Proszę wybaczyć moje rozgadanie, ale jedyne co nie sprawia mi bólu to pisanie i czytanie. Pomyślności 🙂

  • Witaj 🙂 Oj, oj! Wiem coś o tym, bo…także studiowałam prawo (na UW był wybór, ja poszłam w kierunku tzw. prawa sądowego). Panie na wysokościach!!! Najstraszniejszy koszmar to logika. Dla mnie czystej wody humanistki to była męka. Muszę się przyznać, że do zaliczenia logiki podchodziłam 7 razy (sic!). Pan doktor patrzył na mnie z litością zmieszaną z obrzydzeniem i wreszcie zapytał: „to co w końcu pani umie?” Wydukałam to, co wykułam na „blachę” – zaliczył, ufff! Prawnik MUSI umieć myśleć logicznie, tu innego wyjścia nie ma. MUSI umieć wnioskować. Oj, proszę wybaczyć moje gadulstwo, ale miło spotkać kogoś „spokrewnionego”, chociażby to były tylko studia prawnicze. Serdeczności 🙂

    • Witam osobę z branży :). Jak miło powspominać :). Nie rozumiem do końca czym jest „prawo sądowe”, a chociaż samą siebie postrzegam jako humanistkę, to humanizm ten definiuję jako zainteresowanie człowiekiem, a nie bunt przeciwko wnioskowaniom logicznym. Moim zdaniem logika powinna być przedmiotem obowiązkowym co najmniej przez 2 lata studiów, dzięki czemu humaniści będą dobrze sobie radzić ze stresem :D. Pozdrawiam

      • Już spieszę wyjaśnić. Tzw. prawo sądowe to inny kierunek niż prawo administracyjne. Inne obowiązywały przedmioty. Oczywiście, że humanizm to w założeniu zainteresowanie człowiekiem. Ja bardzo uprościłam tzn. „czysta humanistka” to osoba (ja), która doskonale dawała sobie radę z przedmiotami „humanistycznymi” (historia, j. polski) ot, zwykła szkoła. Myślenie logiczne wg mnie to myślenie ścisłe na podłożu matematyki i tu już muszę opuścić gardę. Do dziś matematyka, fizyka to dla mnie czysta abstrakcja. Wprawdzie wiem kto to Archimedes, Newton już mniej mi znana postać, a
        ich prawa? Opuszczę wstydliwie zasłonę milczenia na te sprawy. Obecnie piszę książkę na zamówienie ŻIH. Tu potrzebna jest zdolność poskładania w całość wydarzeń interpretowanych różnie przez różnych historyków. Przekłamań niestety jest mnóstwo i to ciężkiego kalibru. Proszę wybaczyć moje rozgadanie, ale jedyne co nie sprawia mi bólu to pisanie i czytanie. Pomyślności 🙂

  • Już chciałem się rzucić do krytykowania tezy (zawierającej błąd logiczny), ale ostatni akapit wytrąca ostrze krytyki z ręki.
    Ale skoro nastawiłem się na krytykowanie – stanowczo protestuję przeciwko umacnianiu tezy, że „humanista to człowiek, który nie wie dlaczego prąd płynie dwoma kablami, gdy powinien jednym”.
    Nieumiejętność logicznego rozumowania i braki w wykształceniu ścisłym to nieuctwo, a nie „humanizm”.
    Śmiem twierdzić, że prawo jest jak informatyka – na podstawie znanych założeń i narzędzi mamy wymyślić rozwiązanie problemu.

    • Ależ ja się z Panem całkowicie zgadzam 😉

    • Również zgadzam się w 100 %. Po prostu młodzieży się teraz nie chce. Jakby chcieli to nie ważne jakie ma wykształcenie, to by się zajmował różnymi rzeczami.

  • Już chciałem się rzucić do krytykowania tezy (zawierającej błąd logiczny), ale ostatni akapit wytrąca ostrze krytyki z ręki.
    Ale skoro nastawiłem się na krytykowanie – stanowczo protestuję przeciwko umacnianiu tezy, że „humanista to człowiek, który nie wie dlaczego prąd płynie dwoma kablami, gdy powinien jednym”.
    Nieumiejętność logicznego rozumowania i braki w wykształceniu ścisłym to nieuctwo, a nie „humanizm”.
    Śmiem twierdzić, że prawo jest jak informatyka – na podstawie znanych założeń i narzędzi mamy wymyślić rozwiązanie problemu.

    • Ależ ja się z Panem całkowicie zgadzam 😉

    • Również zgadzam się w 100 %. Po prostu młodzieży się teraz nie chce. Jakby chcieli to nie ważne jakie ma wykształcenie, to by się zajmował różnymi rzeczami.

  • Ale ja nie do Pani droga autorko – lecz do jednej z komentatorek. 🙂

  • Ale ja nie do Pani droga autorko – lecz do jednej z komentatorek. 🙂

  • Przeczytałem ten wpis po raz kolejny i uświadomiłem sobie, co mi nie pasowało.

    Czy opis badań, na które się powołujesz (Ally MacKey) jest dostępny w sieci?
    Bo tak się krytycznie zastanawiam, czy autorka nie wpadła w pułapkę sprawdzania tego co było wyuczone i uznała, że poznanie języka prawnego (i związanego z tym umiejętności czytania ustaw i rozumowania zgodnego z zasadami logiki formalnej) świadczy o zwiększonej inteligencji, czy tylko o opanowaniu pewnej umiejętności?
    Moim zdaniem (laika), aby mówić o wzroście inteligencji należałoby zbadać umiejętność rozwiązywania postawionych zadań, które nie mają nic wspólnego z tym, czego się uczy przed i na studiach. A zatem żadnego badania umiejętności stosowania reguł logiki, czytania i tego rodzaju „naszego chleba powszedniego”., lecz np. rozwiązanie taktycznego zadania wojskowego.

    A żeby było jeszcze zabawniej – dla procesualistów inteligencja to jedno, a umiejętność takiego sprzedania swoich racji, aby przekonać sędziego, to kompletnie co innego (z tego zresztą powodu uważam, że brak podstaw psychologii na studiach prawniczych to błąd)..

    • Musimy odróżnić sam opis i rezultaty badań od części refleksyjnej mojego wpisu. Badania przeprowadzone w Berkley nie obejmowały studentów prawa, lecz kandydatów na studia, którzy 1) przygotowywali się do egzaminów poprzez trening umiejętności rozwiązywania LSAT, 2) nie trenowali tej umiejętności. Obie grupy zostały dobrane ze względu na zbliżony poziom wyjściowy Inteligencji mierzonej testem Wechslera. Następnie mierzono zmiany w mikrostrukturze mózgu, a dokładniej substancji białej, która w ostatnich latach zyskała niezmiernie na znaczeniu w badaniach z zakresu neuronauk. Nie jestem neurobiologiem, nie znam opisywanych w raporcie z badań miar, ale nie mam powodu, by wątpić w ich wiarygodność. Link do opisu badań podałam w tekście. Osoby przygotowujące się do egzaminu rozwiązywały w domu zadania, które można podzielić na 3 grupy: 1) „Gry logiczne” – należy odkryć regułę i zastosować ją do zbioru elementów, 2) „Rozumowanie logiczne” – należy zidentyfikować błędy logiczne w argumentacji, znaleźć założenie albo wybrać zdanie, które osłabi lub zwiększy siłę argumentu, 3) „Czytanie ze zrozumieniem” – interpretacja tekstu. Następnie rozwiązania te były omawiane z instruktorem na zajęciach. Innymi słowy, osoby przygotowujące się do egzaminu przechodziły trening rozumowania. Okazało się, że u grupy ćwiczącej doszło do zmian w mikrostrukturze mózgu, które są własnie powodowane wyuczeniem, treningiem. Następnie wyniki były szeroko komentowane i interpretowane. Przyjmuje się, że umiejętność logicznego myślenia jest zmienną, która wpływa na wyniki uzyskiwane w testach inteligencji. Przy czym samo pojęcie inteligencji jest pewnym konstruktem, za nim kryją się różne zmienne, które opisują umiejętność danej osoby lepszego lub gorszego poznania otaczającej rzeczywistości. Samo pojęcie inteligencji jest sporne i do końca nie wiadomo, czym ona jest. Jednak można przyjąć, że narzędziem badającym to coś, przez co intuicyjnie badacze rozumieją inteligencję, jest także sam test LSAT. Jeżeli można się wyuczyć jego rozwiązywania, można też poprawić swoje wyniki w testach inteligencji. Nie będzie to jednak tylko wynik w teście, bo jak wskazują omawiane badania, dochodzi do zmian strukturalnych – biologicznych w mózgu. W ten sposób procesy psychiczne oddziałują na ciało ;).

      Reszta mojego wpisu to już odautorska refleksja. W mojej ocenie studia prawnicze z założenia są takim samym treningiem, jak trening rozwiązywania LSAT, w związku z tym studiowanie prawa może przyczynić się do rozwoju tej niedookreślonej zmiennej jaką jest inteligencja. Oczywiście nie każdy student taką możliwość wykorzysta, nie każde studia prawnicze takie warunki zapewniają. Jednak mimo to, w mojej ocenie, studiowanie prawa to znakomite środowisko do rozwoju umiejętności rozumowania. Czy inne kierunki studiów takiego środowiska nie stwarzają? Założenie jest takie, że to cel studiowania na każdym kierunku; choć moim zdaniem można wskazać na takie kierunki, które w większym lub mniejszym stopniu umiejętność tę kształtują.

      Zasygnalizował Pan kwestię wyuczenia, niejako różną od inteligencji. Jest to pogląd często spotykany w literaturze. Pytanie tylko co sprawia, że ludzie są w mniejszym lub większym stopniu zdolni do nauki, do robienia postępów ;)? Moim zdaniem jest to m.in. inteligencja.

      Natomiast to, co dla procesualistów jest umiejętnością sprzedania swoich racji, moim zdaniem należy nazwać skutecznością. Jakie zmienne psychologiczne mogą mieć znaczenie dla skuteczności na sali sądowej? Zróżnicowanie; będą to zarówno czynniki związane ze zdolnościami poznawczymi (inteligencja(, jak i zdolnością do rozpoznawania i kierowania procesami emocjonalnymi (inteligencja emocjonalna), a także cechy osobowości, indywidualne doświadczenie – wszystko to, co sprawia jakimi ludźmi jesteśmy.

  • Przeczytałem ten wpis po raz kolejny i uświadomiłem sobie, co mi nie pasowało.

    Czy opis badań, na które się powołujesz (Ally MacKey) jest dostępny w sieci?
    Bo tak się krytycznie zastanawiam, czy autorka nie wpadła w pułapkę sprawdzania tego co było wyuczone i uznała, że poznanie języka prawnego (i związanego z tym umiejętności czytania ustaw i rozumowania zgodnego z zasadami logiki formalnej) świadczy o zwiększonej inteligencji, czy tylko o opanowaniu pewnej umiejętności?
    Moim zdaniem (laika), aby mówić o wzroście inteligencji należałoby zbadać umiejętność rozwiązywania postawionych zadań, które nie mają nic wspólnego z tym, czego się uczy przed i na studiach. A zatem żadnego badania umiejętności stosowania reguł logiki, czytania i tego rodzaju „naszego chleba powszedniego”., lecz np. rozwiązanie taktycznego zadania wojskowego.

    A żeby było jeszcze zabawniej – dla procesualistów inteligencja to jedno, a umiejętność takiego sprzedania swoich racji, aby przekonać sędziego, to kompletnie co innego (z tego zresztą powodu uważam, że brak podstaw psychologii na studiach prawniczych to błąd)..

    • Musimy odróżnić sam opis i rezultaty badań od części refleksyjnej mojego wpisu. Badania przeprowadzone w Berkley nie obejmowały studentów prawa, lecz kandydatów na studia, którzy 1) przygotowywali się do egzaminów poprzez trening umiejętności rozwiązywania LSAT, 2) nie trenowali tej umiejętności. Obie grupy zostały dobrane ze względu na zbliżony poziom wyjściowy Inteligencji mierzonej testem Wechslera. Następnie mierzono zmiany w mikrostrukturze mózgu, a dokładniej substancji białej, która w ostatnich latach zyskała niezmiernie na znaczeniu w badaniach z zakresu neuronauk. Nie jestem neurobiologiem, nie znam opisywanych w raporcie z badań miar, ale nie mam powodu, by wątpić w ich wiarygodność. Link do opisu badań podałam w tekście. Osoby przygotowujące się do egzaminu rozwiązywały w domu zadania, które można podzielić na 3 grupy: 1) „Gry logiczne” – należy odkryć regułę i zastosować ją do zbioru elementów, 2) „Rozumowanie logiczne” – należy zidentyfikować błędy logiczne w argumentacji, znaleźć założenie albo wybrać zdanie, które osłabi lub zwiększy siłę argumentu, 3) „Czytanie ze zrozumieniem” – interpretacja tekstu. Następnie rozwiązania te były omawiane z instruktorem na zajęciach. Innymi słowy, osoby przygotowujące się do egzaminu przechodziły trening rozumowania. Okazało się, że u grupy ćwiczącej doszło do zmian w mikrostrukturze mózgu, które są własnie powodowane wyuczeniem, treningiem. Następnie wyniki były szeroko komentowane i interpretowane. Przyjmuje się, że umiejętność logicznego myślenia jest zmienną, która wpływa na wyniki uzyskiwane w testach inteligencji. Przy czym samo pojęcie inteligencji jest pewnym konstruktem, za nim kryją się różne zmienne, które opisują umiejętność danej osoby lepszego lub gorszego poznania otaczającej rzeczywistości. Samo pojęcie inteligencji jest sporne i do końca nie wiadomo, czym ona jest. Jednak można przyjąć, że narzędziem badającym to coś, przez co intuicyjnie badacze rozumieją inteligencję, jest także sam test LSAT. Jeżeli można się wyuczyć jego rozwiązywania, można też poprawić swoje wyniki w testach inteligencji. Nie będzie to jednak tylko wynik w teście, bo jak wskazują omawiane badania, dochodzi do zmian strukturalnych – biologicznych w mózgu. W ten sposób procesy psychiczne oddziałują na ciało ;).

      Reszta mojego wpisu to już odautorska refleksja. W mojej ocenie studia prawnicze z założenia są takim samym treningiem, jak trening rozwiązywania LSAT, w związku z tym studiowanie prawa może przyczynić się do rozwoju tej niedookreślonej zmiennej jaką jest inteligencja. Oczywiście nie każdy student taką możliwość wykorzysta, nie każde studia prawnicze takie warunki zapewniają. Jednak mimo to, w mojej ocenie, studiowanie prawa to znakomite środowisko do rozwoju umiejętności rozumowania. Czy inne kierunki studiów takiego środowiska nie stwarzają? Założenie jest takie, że to cel studiowania na każdym kierunku; choć moim zdaniem można wskazać na takie kierunki, które w większym lub mniejszym stopniu umiejętność tę kształtują.

      Zasygnalizował Pan kwestię wyuczenia, niejako różną od inteligencji. Jest to pogląd często spotykany w literaturze. Pytanie tylko co sprawia, że ludzie są w mniejszym lub większym stopniu zdolni do nauki, do robienia postępów ;)? Moim zdaniem jest to m.in. inteligencja.

      Natomiast to, co dla procesualistów jest umiejętnością sprzedania swoich racji, moim zdaniem należy nazwać skutecznością. Jakie zmienne psychologiczne mogą mieć znaczenie dla skuteczności na sali sądowej? Zróżnicowanie; będą to zarówno czynniki związane ze zdolnościami poznawczymi (inteligencja(, jak i zdolnością do rozpoznawania i kierowania procesami emocjonalnymi (inteligencja emocjonalna), a także cechy osobowości, indywidualne doświadczenie – wszystko to, co sprawia jakimi ludźmi jesteśmy.

  • Jeśli mogę, proponuję przejście na „ty” w tych dyskusjach. To przyjęta forma w internecie. Zaręczam, że na sali będę tytułował należycie ;).
    Ad rem:
    „Zasygnalizował Pan kwestię wyuczenia, niejako różną od inteligencji. Jest to pogląd często spotykany w literaturze. Pytanie tylko co sprawia, że ludzie są w mniejszym lub większym stopniu zdolni do nauki, do robienia postępów 😉 ?”
    Uczniom taekwon-do (to taka koreańska sztuka walki) mówi się, że każdy może osiągnąć poziom mistrzowski (materiał do opanowania, sposób nauczania itd jest dokładnie skodyfikowany), tyle, że jedni potrzebują na to więcej czasu, a inni mniej.
    Jednocześnie wiadomo, że mistrzami świata zostaną tylko Ci, którzy poza opanowaniem poziomu mistrzowskiego mają szczególne predyspozycje psychofizyczne. Poziom jest tak wyśrubowany, że sam trening fizyczny, czy mentalny to za mało.
    Tak samo jest dla mnie z inteligencją i studiowaniem. Skończyć może każdy, każdy nauczy się podstawowych zasad, ale nie każdy będzie tym wybitnym.
    I żeby było przewrotnie – wydaje mi się, że definicja z „wyuczalną” inteligencją ma służyć poprawie humoru tym, którzy jej hołdują. Oto każdy może być coraz bardziej inteligentny – potrzeba tylko czasu.
    A żeby było jeszcze przewrotniej – nie dość, że popieram tę drugą część literatury, to jeszcze nie uważam, żebym był specjalnie inteligentny – wedle tej definicji.

    „Jakie zmienne psychologiczne mogą mieć znaczenie dla skuteczności na sali sądowej? Zróżnicowanie; będą to zarówno czynniki związane ze zdolnościami poznawczymi (inteligencja(, jak i zdolnością do rozpoznawania i kierowania procesami emocjonalnymi (inteligencja emocjonalna), a także cechy osobowości, indywidualne doświadczenie – wszystko to, co sprawia jakimi ludźmi jesteśmy.”

    Chodzą mi po głowie badania na ten temat – aby sprawdzić, jak zachowanie na sali wpływa na wyrok. Zdaje się, że nagrywane rozprawy mogą być świetnym materiałem badawczym – tyle, że sam nie zrobię, bo do tego potrzebny jest psycholog-prawnik. Może rozważysz współpracę w przyszłości?

    • Przyznaję, że niezmiernie lubię, kiedy starsi koledzy z adwokatury zwracają się do mnie na „ty” i to nie tylko w internecie, ale też w realnym świecie. Jeżeli spotkasz mnie kiedyś na korytarzu sądowym, to się nie krępuj, na imię mam Ola ;). Ja się oczywiście ograniczę do bezpośredniości w wirtualnym świecie. Propozycja badań jest niezmiernie intrygująca, gdyż e-protokół stwarza możliwość przeprowadzenia obserwacji w naturalnym środowisku polskiej sali sądowej. Z drugiej strony, jest tak wiele czynników, które należałoby wziąć pod uwagę, że przeprowadzenie poprawnych metodologicznie badań wiązałoby się z olbrzymim przedsięwzięciem badawczym. Kwestią kontrowersyjną pozostaje, czy możliwe jest w ogóle badanie „wpływu” – czyli zależności przyczynowo – skutkowej, bo nie ma takich statystyk, które pozwalałyby na wyciąganie tego rodzaju wniosków. Są jednak metody, które pozwalają na interpretację wyników w takim duchu. Gdyby powstał taki projekt badawczy, to chętnie wzięłabym w nim udział – ale trzeba sobie zdawać sprawę, że to zadanie trudne, czasochłonne i skomplikowane, jeśli ktoś chce uzyskać miarodajne i poprawne rezultaty. Podsumowując, co do współpracy – bardzo chętnie 😉

      • Robert

        Ach ci prawnicy 🙂
        Nie jestem specjalista od prawa, raczej ekspertem od „mind games” . Widze, ze zaczynacie Panstwo sobie tutaj uprawiac zmyslna gre w szachy, mianowicie widze tu zawoalowana chec Pana do zarzucenia sieci na Pania, a Pani niewatpliwie swiadoma tych zamiarow z zadowoleniem przyjmuje wyzwanie do gry :-). Nie prosciej byloby banalnie zaprosic na kawe? 🙂 W kazdym razie zazdroszcze inwencji 🙂

  • berta

    Prawnik z pewnością musi by inteligenty, bo bez tego nie osiągnie sukcesu w zawodzie. Same studia w Polsce nie koniecznie muszą rozwijać te umiejętności. Oczywiście jak ktoś chce się rozwijać i poszerzać swoje horyzonty intelektualne to dobre wydziały dają mu ku temu najlepszą sposobność, ale jak ktoś chce tylko mieć papier i jakoś to „przejść” metodą zzz to też się da. Chociaż taki ktoś na pewno nie zostanie prawnikiem zawodowym. Wszystkich rzeczy na większości kierunków da się po prostu wyuczyć. Tak samo jak egzamin z logiki nie koniecznie bada zdolność logicznego myślenia, bo te zdania da się porostu wytrenować, wyczuć się ich. Natomiast sama praca prawnika, rozwiązywanie kazusów, wymaga już dużego potencjału intelektualnego, zdolności myślenia logicznego i analitycznego i ( co nie zostało w artykule wspomniane ) myślenia abstrakcyjnego czyli pojęciowego ).

  • berta

    Prawnik z pewnością musi by inteligenty, bo bez tego nie osiągnie sukcesu w zawodzie. Same studia w Polsce nie koniecznie muszą rozwijać te umiejętności. Oczywiście jak ktoś chce się rozwijać i poszerzać swoje horyzonty intelektualne to dobre wydziały dają mu ku temu najlepszą sposobność, ale jak ktoś chce tylko mieć papier i jakoś to „przejść” metodą zzz to też się da. Chociaż taki ktoś na pewno nie zostanie prawnikiem zawodowym. Wszystkich rzeczy na większości kierunków da się po prostu wyuczyć. Tak samo jak egzamin z logiki nie koniecznie bada zdolność logicznego myślenia, bo te zdania da się porostu wytrenować, wyczuć się ich. Natomiast sama praca prawnika, rozwiązywanie kazusów, wymaga już dużego potencjału intelektualnego, zdolności myślenia logicznego i analitycznego i ( co nie zostało w artykule wspomniane ) myślenia abstrakcyjnego czyli pojęciowego ).

  • moh

    Matmę to ( poza studiami matematycznymi ) robi się według schematu i żadne myślenie nie jest do tego potrzebne. To samo z logiką, znam osoby które ją zdały na 5 ( bo wykuły się na blachę schematem ), a jak przeszło już naprawdę myśleć, rozwiązać kazusy ( na niektórych zajęciach ) to musiały uciekać na te miej wymagające . Wstyd że takie osoby jak cheronea studiowały ten kierunek. Na szczęścicie mgr prawa to jeszcze nie prawnik. A prawo jest trudne

  • moh

    Matmę to ( poza studiami matematycznymi ) robi się według schematu i żadne myślenie nie jest do tego potrzebne. To samo z logiką, znam osoby które ją zdały na 5 ( bo wykuły się na blachę schematem ), a jak przeszło już naprawdę myśleć, rozwiązać kazusy ( na niektórych zajęciach ) to musiały uciekać na te miej wymagające . Wstyd że takie osoby jak cheronea studiowały ten kierunek. Na szczęścicie mgr prawa to jeszcze nie prawnik. A prawo jest trudne

  • ja

    ,,Oznacza to, że połączenia nerwowe odpowiedzialne za myślenie nie są ukształtowane raz na zawsze i pozostają plastyczne w późniejszym okresie życia. Dla prawnika oznacza to, że wysiłek poświęcony w zgłębianie tajników prawa, powoduje trwałe zmiany w ich mózgach…”. To w końcu jak? Tylko prawnicy mają trwałe zmiany w mózgach a całej reszcie mózg się zmienia? 😉

  • ja

    ,,Oznacza to, że połączenia nerwowe odpowiedzialne za myślenie nie są ukształtowane raz na zawsze i pozostają plastyczne w późniejszym okresie życia. Dla prawnika oznacza to, że wysiłek poświęcony w zgłębianie tajników prawa, powoduje trwałe zmiany w ich mózgach…”. To w końcu jak? Tylko prawnicy mają trwałe zmiany w mózgach a całej reszcie mózg się zmienia? 😉