Ludzie z papieru czyli proza sali sądowej

Kilka lat temu przeczytałam dziwaczną powieść autorstwa Salvadora Plascencia „Ludzie z papieru”. To rodzaj magicznej literatury z rozwijającą się oniryczną fabułą, w której obserwator staje się bohaterem, bohater obserwatorem, a czytelnik zastanawia się, kto właściwie jest narratorem. Narrację na tym blogu prowadzę tylko ja, wobec czego pozwolę sobie zapożyczyć tytuł tej książki, by określić najbardziej znaną prawnikowi kategorię ludzi – ludzi zaprotokołowanych. Ludzie z papieru to świadkowie, strony i biegli, uwięzieni dożywotnie na kartach akt – ku chwale sprawiedliwości.

Człowiek z papieru to osoba dwuwymiarowa, czarno – biała, której myśli i spostrzeżenia zostały sformułowane przez podmiot liryczny z orłem na piersi. Najczęściej warsztat sędziego przypomina jednak narrację, bywa że nawet wszystkowiedzącą. To narrator, który nie żywi się ludźmi, by skomponować dobrą fabułę. Przemawia samodzielnie, wie wszystko, niezależnie od tego, co słyszy. Zdarza się, że osoby śledzące jego wysiłki twórcze, dobijają się, by uwzględnił też postaci uczestniczące. Podręcznik artysty przewiduje stosowne narzędzia, łącznie z korektą edytorską. Zdarzają się też narratorzy auktorialni. O ich istnieniu dowiadujemy się z drobnych wzmianek, najczęściej dotyczących prawidłowo napisanego dzieła. Taki narrator, budując ludzi z papieru, jednocześnie ich poucza, informuje, uprzedza, upomina, a nawet karze. Kara względem własnego bohatera to środek ostateczny, prawdziwy gniew boży.

Papierowy człowiekNapisanie takiego dzieła jest celem ostatecznym. Wyrok stanowi jedynie epilog. Ostatnio pewien sędzia pouczył mnie, że rozprawa jest po to, żeby stworzyć protokół. Zadawałam za szybko pytania i nie nadążał z dyktowaniem. W jego dziele nie było miejsca na pośpiech. Już teraz wiem, że nie chodzi o wymierzanie sprawiedliwości, trudno nawet mówić o zbieraniu materiału dowodowego. Spotykamy się raz na cztery miesiące, żeby stworzyć protokół, żeby powołać do życia ludzi z papieru. Protokół jest naszym celem. Nie ma autora bez jego dzieła. Nie ma narracji bez fabuły. Nie ma sprawiedliwości bez papieru.

Raz powołana do życia fabuła staje się wiążąca dla wszystkich. Poszczególne jej części mogą być ocenione jako niewiarygodne, ale na zawsze stają się częścią świata przedstawionego. To świat fabularny, w którym słowo narratora jest środkiem wyrazu bohatera. Wszyscy są do siebie podobni, idealnie papierowi. Później prawnicy, w tym sędziowie – kontrolerzy, czytają te dzieła i recenzują. Krytyka literacka jest dopuszczalna bowiem wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z ludźmi z papieru. Doświadczony recenzent często zatraca granice między światem zdarzeń i światem ich opisu. W ten sposób prawa logiki odnosi do praw języka. Wszystko podlega interpretacji, bitwa na słowa pozwala bowiem odkryć nowe płaszczyzny utworu. Napisane dzieło można przeanalizować i pokazać w odpowiednim świetle. Papierowy świat to świat  autoekspresji prawnika.

Do czego zmierza niniejsza narracja? Tyle się mówi o wiarygodności zeznań i wyjaśnień, o psychologicznej analizie treści. Niech nikt nigdy nie próbuje stosować tej wiedzy do ludzi z papieru. Gdyż słowa przez nich wypowiadane nie są ich słowami, ich wrażenia nie są tylko ich wrażeniami, ich sposób rozumienia i postrzegania nie jest odwzorowany na papierze. Z tych przyczyn odradzam psychologom nadgorliwą lekturę akt. Taka zabawa jest dobra dla prawników. Żeby poznać bohatera, trzeba pamiętać, że ludzie z papieru to ludzie fikcyjni.

Podobno ludzie z papieru odchodzą do lamusa. Protokół ma być zdawkowy. Teraz metafora literacka zostanie zastąpiona metaforą filmową. Kamery już zostały w sądach uruchomione. Będziemy aktorami spektaklu. Zasada bezpośredniości zostanie zrealizowana aż nadto. To wróży świetlaną przyszłość psychologom, potencjalnym naśladowcom Paula Ekmana. Być może dzięki temu wymiar sprawiedliwości stanie się mniej papierowy i bardziej realny.

 

Jestem absolwentką psychologii i prawa, doktorantką na Wydziale Prawa i Administracji UJ oraz czynnym zawodowo adwokatem. Od czasów studiów mieszkam w Krakowie. Popularyzuję wiedzę na temat zastosowania psychologii w praktyce prawniczej.