Przegląd. Nr 4, styczeń 2016.

  1. Nowa teoria dotycząca źródeł schizofrenii

Niedawno Steven McCarroll z Harvard Medical School ogłosił nową teorię genezy schizofrenii, zaznaczając jednocześnie, że nie musi ona sprawdzić się w każdym przypadku. Schizofrenia to bowiem cały zespół zaburzeń i mogłoby być nadmiernym uproszczeniem upatrywanie jej przyczyn w jednym czynniku spustowym natury mikrobiologicznej. Wyniki badań jednak są dosyć interesujące.

Okazuje się, że schizofrenia może mieć swoje źródła w nadmiernym wymieraniu neuronów w okresie adolescencji. Wiadomym było, że (w dużym uproszczeniu) w tym okresie u zdrowej osoby następują procesy wzrostu, stabilizacji i wymierania synaps nerwowych. Problem powstaje, gdy z jakiś przyczyn wymiera nadmierna ilość tych połączeń, co w rezultacie powoduje osłabienie procesów poznawczych, zubożenie emocji, obniżenie motywacji, a w konsekwencji prowadzić może do powstania pełnoobjawowej schizofrenii, która u wielu osób pojawia się właśnie w okresie adolescencji. Badacze zidentyfikowali prawdopodobną przyczynę nadmiernego wymierania neuronów w białku C4, które pełni główną rolę w układzie odpornościowym, „zjadając” wrogie organizmowi komórki. Białko to może okazać się także nadaktywne w mózgu, doprowadzając do zlikwidowania nadmiernej ilości połączeń nerwowych, co w rezultacie utrudnia prawidłowe funkcjonowanie psychiczne człowieka.

Badanie to wpisuje się w nurt wiążący schizofrenię z wadliwym funkcjonowaniem układu odpornościowego. Oczywiście nasuwa się wiele pytań, choćby o przyczyny, dla których u części chorych objawy schizofrenii zaczynają być dostrzegalne dopiero w późniejszym wieku. Teoria ta, jak to w nauce bywa, wymaga dalszych badań.

2. Jak systemy informacji prawnej wpływają na myślenie prawnicze?

Zubażająco.

Systemy informacji dają bowiem wiedzę, która rodzi poczucie bezpieczeństwa. Nie ma nic piękniejszego dla kontrowersyjnej sprawy, jak pojawiające się zagadnienie prawne, które doczekało się w przeszłości pomyślnego dla nas rozstrzygnięcia ze strony Sądu Najwyższego. Wówczas niewiele trzeba zrobić, wystarczy w zasadzie powołać się na judykat i wskazać, że ma on zastosowanie w naszej sprawie. Jesteśmy wówczas bezpieczni. Nie ma jednak też nic bardziej podcinającego skrzydła, niż sytuacja, w której SN rozstrzygnął dane zagadnienie negatywnie. Można starać się zmieniać los sprawy (wszak SN nierzadko zmienia linię orzeczniczą), jednak od razu wiadomo, że walka będzie trudniejsza, a wynik niepewny. To rodzi niepokój.

Osłabienie chęci do walki, do proponowania innych rozwiązań, jest mało twórcze (choć z pewnością bezpieczne). Dostęp do inteligentnych baz orzeczeń osłabia wolę walki prawnika. To tak jakby przeczytać wynik walki przed meczem. Prawnicy niegdyś zapewne byli bardziej skłonni do podejmowania ryzyka. Może dlatego, że mieli poczucie wpływu na wynik rozgrywki. Nie akceptowali status quo, z którym się nie zgadzali. Więcej przemyśleń na temat sztucznej inteligencji (czyli czegoś więcej niż zwykła baza danych) i zawodów prawniczych można przeczytać tutaj.

3. Sąd Najwyższy potwierdza: uzasadnienie wyroku ma być czytelne

Od kilku lat rozprawy sądowe w sprawach cywilnych są nagrywane. Od niedawna natomiast również uzasadnienie wyroku nie musi być koniecznie spisywane przez sędziego, lecz wystarczy, że jest jedynie wygłoszone. To co sędzia wygłosił jest bowiem nagrywane na dysk, a następnie tworzona jest transkrypcja uzasadnienia, czyli przepisanie słów sędziego na papier. Pierwszą w życiu transkrypcję dostałam wkrótce po wprowadzeniu tego przepisu. Był to zapis na 1/3 kartki papieru w formie zdaniopodobnej, pozbawionej jakichkolwiek znaków interpunkcyjnych. Delikatnie mówiąc był to bełkot, który w ogóle nie odnosił się do sedna sprawy.

A przecież przepisy wyraźnie wskazują, że pisemne uzasadnienie musi być spójne i logiczne. Powinno pokazywać tok rozumowania sądu. Transkrypcje nie pokazywały żadnego rozumowania, a wręcz przeciwnie – osobom zdolnym do rozumienia skutecznie na to nie pozwalały. Niektórzy sędziowie, znając rolę uzasadnienia i czując jego znaczenie, zaczęli przygotowywać się w ten sposób, że uzasadnienie mieli już wcześniej przygotowane i jedynie je odczytywali. Wówczas rozdźwięk między językiem mówionym i pisanym nie był tak istotny.

Sąd Najwyższy w wyroku o sygn. III CSK 237/15 wskazał, że bełkotliwa transkrypcja nie spełnia wymagań uzasadnienia. W ocenie SN transkrypcja powinna posiadać wszelkie cechy urzędowego dokumentu. Konieczne są akapity, wyodrębniające myśli, odpowiednie znaki interpunkcyjne, ułatwiające czytanie. Sam zapis powinien być logiczny i zrozumiały. W przeciwnym razie uzasadnienie będzie wadliwe, co może oznaczać wadliwość samego wyroku.

4. Bye bye Polsko

W nowym 2016 roku odnotowujemy dalszy upadek państwa prawa. Dziękujemy za to wybitnym partyjnym prawnikom, o których wiedzy i talencie prawniczym można wiele napisać. Uczono mnie jednak, by nie kopać leżącego, nawet jeśli akurat ma władzę.

Jestem absolwentką psychologii i prawa, doktorantką na Wydziale Prawa i Administracji UJ oraz czynnym zawodowo adwokatem. Od czasów studiów mieszkam w Krakowie. Popularyzuję wiedzę na temat zastosowania psychologii w praktyce prawniczej.

  • Czy w XXI wieku możliwa jest – obiektywnie – reforma systemów prawnych?
    Czy to nie jest tak, że aby zreformować coś, trzeba to zanegować?
    Oczywiście jest to pytanie bez podtekstów. Nie śledzę polskiej sceny prawnej (ani konstytucyjnej ;-)).
    Jak tak obserwuję co się dzieje na francuskiej scenie – przepraszam, po laicku ograniczona jestem do obserwacji : policja łapie złodzieja, gwałciciela lub handlarza bronią a „sądy go wypuszczają” (bo ponoć nie ma środków na zakłady karne). Zastanawiam się, czy jakakolwiek forma uzasadnienia wyroku ma w tym wypadku sens? Bełkot, nie bełkot, efekt jest taki sam…
    Do dymisji poddała się „nasza” pani minister sprawiedliwości. W jej działaniach wiecej było

    • Niestety nie znam się na francuskim systemie prawnym, więc nie mogę się do tego odnieść. Nie mniej jednak problem jaki ja dostrzegam to konflikt stanowionych reguł postępowania (jakiś formalizm) i zdrowego rozsądku, „poczucia sprawiedliwości”. Między tymi wariantami powinna istnieć względna równowaga, prawo stanowione powinno zawierać klauzule generalne (czyli możliwość odmiennej reakcji niż a przewidziana przepisami), które to klauzule orzecznictwo sądowe powinno z kolei wypełniać treścią. Niestety osoby uchwalające prawo (w zasadzie Sejm i Senat) nie mają żadnego poważania dla sędziów, których się w Polsce zwyczajnie nie szanuje (nad czym osobiście ubolewam), z czym ostatnimi czasy rząd nawet się nie kryje. Mądry sąd niewiele przez to może, a kiepski sąd nawet nie dostrzega problemu. Posłowie powinni mieć więcej pokory w uchwalaniu prawa, a sędziowie więcej mądrości w jego stosowaniu.