Na uniwersytecie mówiło się o tym od długiego czasu. Każde seminarium doktoranckie, bez względu na jego tematykę, rozpoczynała i kończyła refleksja nad problemem. Nikt nie był w stanie zaproponować dobrego rozwiązania, za to wszyscy byli niezwykle krytyczni. Trudno się właściwie temu dziwić. Straconego czasu nie sposób odrobić błyskotliwym pomysłem. Krzyk polityków też tu nie pomoże. Ci ostatni jednak się nie poddają. Nic tak nie uszlachetnia jak troska o los małych, niewinnych dzieci (w domyśle Twoich dzieci), gdy z drugiej strony nadchodzi „bestia”. Bestię zresztą łatwo można rozpoznać. Ma rozpoznawalną twarz, imię i nazwisko. Znane są też  jego upodobania. Można nawet określić datę i godzinę jego nadejścia. Oto z podkarpackiego lada dzień ma wypełznąć zło. Reszta to kwestia spekulacji, ale wiadomo, że kto raz zabił, zabije znowu.