Ostatnio portale społecznościowe informują mnie o ślubach bliższych i dalszych znajomych. Był czas kiedy wszyscy dostawali się na studia, potem masowo bronili prace magisterskie, następnie skarżyli się, że są bezrobotni. W międzyczasie rodziły im się też dzieci. Jednak fala ślubów nadeszła dopiero teraz – w takiej, a nie innej kolejności. Skoro w moim otoczeniu zrobiło się tak uroczyście i namiętnie, przyszło mi na myśl, żeby w te wszystkie miłosne historie wpleść wątek choroby psychicznej. Zresztą taki ślub już też widziałam. Niestety wpis będzie prawniczy, czyli tak tak nudny, jak oglądanie cudzych zdjęć ślubnych.